Chemiofobia to ciekawy termin użyty przez Johna Emsleya w jego książce: “Piękni, zdrowi, witalni” w której, z punktu widzenia chemika, opisuje przedmioty użytku codziennego: od leków i jedzenia, przez ubrania, kosmetyki po nawet asfalt 🙂

Termin ten dotyczy wszystkich tych, którzy najchętniej chemików spaliliby na stosie. Piętnują, sieją panikę i głoszą wokół antynaukowe teorie – a dokładniej rzucają nieraz informacjami nie mającymi żadnych naukowych podstaw. Nie mają ani wiedzy, ani świadomości procesów zachodzących w organizmach, ale za to zapału i energii aż nadto 😉

Chemiofobia odbiera chemii zasługi i obarcza całym złem tego świata, nie dbając o to, że dzięki niej jedzenie się mniej psuje (niejeden chemiofob z pewnością lubi jogurty i kupuje takie, które mogą stać w lodówce ponad tydzień), ludzie wychodzą z wielu chorób a większość tragicznych w skutkach epidemii, jak dżuma czy cholera, już nie dotyka świata; zapobiega się kłopotom z tarczycą (jodowanie soli) czy przeciwdziała jeszcze nie tak dawno powszechnemu szkorbutowi (wzbogacanie produktów witaminą C); unika się amputacji i śmierci z powodu gangren itd…

Przyjrzymy się temu, co mówi nauka.

Różne stanowiska

Są ludzie, którzy boją się używać syntetycznych leków i tacy, którzy wolą naturalne odpowiedniki. Racja tkwi po każdej ze stron. Preparaty ziołowe często zawierają wiele składników aktywnych, o uzupełniającym się lub kompleksowym działaniu.

Mogą także zawierać substancje hamujące działanie aktywnego składnika, lub takie które podrażniają błony śluzowe czy wywołują alergie. Syntetyczne leki, np. niektóre antybiotyki górują tutaj nad naturalnymi wyciągami w skuteczności działania oraz w tym, że oddziałują tylko na konkretny problem i nie obciążają dodatkowo organizmu.

Wśród niektórych użytkowników popularnych produktów przemysłu chemicznego panuje przekonanie, że wszystko co jest na półce w sklepie, jest bezpieczne, bo z pewnością zostało przebadane przed dopuszczeniem do sprzedaży.

To dość mylne, bo choć zostało przebadane, to wyniki badań mogą pozostawiać wiele do życzenia – produkty muszą spełniać określone normy, ale normy niekoniecznie określają zawartości zupełnie nieszkodliwe…

Przykładowo, nie wiemy jakie działanie długofalowe, lub uboczne ma większość ze stosowanych dodatków do żywności. Lecz istnieje mniej więcej takie samo prawdopodobieństwo, że dana substancja będzie dla nas szkodliwa, jak szansa, że okaże się ona czynnikiem wspomagającym zapobieganie wystąpieniu raka płuc czy jajników.

Tymczasem, gdy wielu ludzi, w tym spora część chemiofobów, nie wie, jakie mogą być efekty uboczne, zawsze zakłada, że na pewno będą złe. Stąd bierze się lęk przed nowymi lekami czy substancjami.

Nieprawdziwe informacje szerzą się szybko.

To także efekt działania mediów – które prędzej rozdmuchają i zrobią nagonkę na coś co jest niewielkim, ale szkodliwym efektem, niż opowiedzą całemu światu o bardzo pozytywnym działaniu nowo odkrytych substancji. A i ludzie lepiej zapamiętują z wiadomości ilość zgonów czy chorób, niż uzdrowień… ale tu już zahaczamy o mentalność społeczną.

Wracając do produktów. Pewnym jest, że żaden z nich nie może zagrażać bezpośrednio zdrowiu lub życiu i stosowanie go nie może narażać użytkowników na niebezpieczeństwo.

Gdyby tak zawsze było – wycofano by Domestos czy leki przeciwbólowe. Nadużywanie i niewłaściwe stosowanie jednego i drugiego, może mieć niebezpieczne następstwa 🙂 Wszystko zależy od dawki i prawidłowego zastosowania.

Bać się czy nie bać?

To trudne pytanie. A właściwie – skomplikowana odpowiedź.

Obecnie zaostrza się normy dla substancji dopuszczanych do produkcji kosmetyków czy żywności. Nie zezwala się na testy na zwierzętach. Sporo związków kryje w sobie wiele tajemnic.

Co roku powstają nowe skutecznie leki oraz także preparaty o działaniu wywołującym poważne efekty uboczne.

Jeśli się bać – to takich rzeczy jak: pestycydy, bardzo mocno przetworzone produkty spożywcze czy produkty wytworzone z surowców pochodzących z silnie skażonych terenów (zdecydowanie odradza się Chiny).

Leki i wszelkie preparaty chemiczne stosuj zawsze zgodnie z zaleceniami, w dawkach opisanych na opakowaniu. Unikaj nadużywania i stosowania ich bez potrzeby.

A chemiofobia to stan zaburzonej równowagi – co nie jest ani zdrowe, ani korzystne 🙂