Kilka dni temu będąc w bibliotece, w celu uiszczenia ostatniej raty za zwłokę w oddawaniu książek, odetchnęłam z ulgą: udało się! Z radości postanowiłam pobuszować między półkami, obiecując sobie, że już zawsze będę pamiętać o terminach zwrotów. Dotarłam do regału, na szczycie którego, spoczywały poradniki z działu psychologii. Na szczęście żadne akademickie podręczniki – ale porady praktyków. Jedna przykuła moją uwagę, a gdy zaczęłam czytać – nagle przed oczami stanęły mi liczne, niezbite dowody oraz fakty: co się dzieje z naszym zdrowiem? Od czego ono w dużym stopniu zależy? Dlaczego jedni często chorują, inni mniej?

Temat ten swoją obszernością stanowi materiał nie na jedną, a nawet na kilka książek. Mimo to postaram się przybliżyć w tym artykule kilka najistotniejszych rzeczy.

Autor opisuje sytuację sprzed około stu lat. Oto zaskakujące dane:
Podczas II wojny światowej zginęło ponad 300 tysięcy żołnierzy. W tym samym czasie choroby serca zabiły 2 miliony cywili, z czego milion przypadków wywołanych było zmartwieniami i życiem w napięciu.

„70 % pacjentów, którzy przychodzą po poradę mogłoby z niej zrezygnować, gdyby pozbyli się zmartwień i strachu”. O.F. Gober, naczelny lekarz stowarzyszenia szpitali Gulf z Kolorado i Santa Fe.

„Strach jest przyczyną zmartwienia. Zmartwienie z kolei wywołuje napięcia, co wpływa na nerwy i zmienia skład soku żołądkowego, czemu wielu z nas zawdzięcza wrzody”
.
„Wrzodów nie powoduje to, co zjadamy, lecz to, co zjada nas”. Dr Joseph Montague

„Zmartwienia mogą nawet wpływać na kłopoty z zębami. Wszelkie stresy, np powodowane przez strach, gderliwość itp. mogą zaburzać równowagę wapniową w organizmie i prowadzić do chorób zębów” dr William I. L. McGonigle

O tym wedział już nawet Platon i inni myśliciele czasów starożytnych.

Wiesz, jak łatwo jest wziąć pigułkę na zdenerwowanie? Lub na ból głowy? Czemu nie docieramy do przyczyn chorób, które tak naprawdę siedzą najczęściej w naszej głowie, a nie w chorym narządzie?

Najczęściej z kilku powodów. Nikt nas nie nauczył, że ciało objawami schorzeń daje nam znać, że coś jest nie w porządku. Traktujemy to bardziej jako po prostu ból lub objaw, który trzeba usunąć i wtedy ciało jest zdrowe. Nic bardziej mylnego – jeśli zagłuszasz ból – on wróci z większą siłą lub będzie się powtarzał. To pierwszy znak, że należy zmienić nawyki, a nie leki.

„Ci, którzy nie potrafią walczyć ze zmartwieniami, umierają młodo” dr Alexis Carrel

Dr Russell L. Cecil podał 4 najczęstsze (na przykładzie 15 tysięcy badanych pacjentów) przyczyny artretyzmu (pomijając wypadki typowo organiczne):

  • 1. rozpad małżeństwa
  • 2. klęska finansowa i smutek
  • 3. samotność i zmartwienia
  • 4. długo żywiona niechęć

„Myślenie ma przyszłość”
Wielu lekarzy wiedziało. Obecnie trudno powedzieć, ilu z nich wie. Ilu zdaje sobie sprawę i rozważa wpływ myślenia na zdrowie. Sporo z nich, nawet jeśli się o tym uczyło i jeśli już nawet wie, że nerwy i stres są powodem niektórych schorzeń, mówi jedynie, abyśmy przestali się denerwować i unikali stresów. Problem w tym, że nie wiedzą i nie mówią: JAK to zrobić. Potrafią powtórzyć mądrą regułę, ale większość z nich nie potrafi zastosować lub nauczyć pacjenta jakiejkolwiek metody. Nie twierdzę, że wszyscy, bo najwidoczniej żadnego takiego lekarza nie spotkałam, i wierzę, że tacy są. Bardziej dociekliwi i szukający przyczyn głębiej.

Obecnie nikomu praktycznie nie zależy na tym, aby ludzie byli zdrowi. Nam samym zależy? Denerwujemy się bez powodu lub wyolbrzymiamy sytuacje, przechowujemy urazy, odkładamy życie na później, sądzą, że odpoczynek, relaks i spokój to dopiero na „stare lata”.

Czy światu zależy na naszym zdrowiu? Sprzedaż leków jest ogromnie dochodowym biznesem, i kompletnie nie oplacałoby się z niego rezygnować. A wszystkie nagłaśnianie „straszne pandemie” wirusów, które są mniej zjadliwe niż powszechnie występujące? Okazuje się, że niekoniecznie są tworem natury. Niektóre wirusy są wynikiem prac laboratoriów i o tym też wiadomo nie od dziś.

Stąd również tak niewielka popularność promowania naturalnych metod leczenia przez lekarzy. Często bywają nawet przez nich wyśmiewane. A przecież chociażby homeopatia, której do medycyny nie jest tak bardzo daleko, uratowała życie ludziom, których medycyna skreśliła z listy zdrowych, bądź czasem i żyjących.

Jak przestać się martwić?
Oto kluczowe pytanie. Skoro martwienie się wpływa tak silnie na zdrowe, należałoby je wyeliminować, prawda? Pytanie też – czy da się to zrobić?
Oczywiście, że tak! 🙂 A napewno można je znacznie ograniczyć.

Zacznijmy od prostej metody, proponowanej przez Dale’a Carnegiego:

  • 1. Pomyśl i określ – jakie mogą być najgorsze konsekwencje tego, co się wydarzyło.
  • 2. Przygotuj się psychicznie na ich przyjęcie -zaakceptuj je. Nie znaczy to, że muszą nastąpić.
  • 3. Teraz spokojnie spróbuj ocalić wszystko to, co tylko się da.

Ten prosty proces pozwala w trudnych chwilach na znalezienie racjonalnego rozwiązania. Bowiem kiedy się martwisz – targają Tobą emocje i przestajesz myśleć. Kiedy się uspokajasz, dochodzi do głosu logika – a wtedy problemy potrafią „rozwiązać się same”.

Gorąco polecam książkę Dale’a Carnegiego „Jak przestać się martwić i zacząć żyć„, w której każdy znajdzie porządną dawkę wiedzy o zmartwieniach – nie tyle o samej ich istocie – co o skutecznych sposobach pozbywania się ich.
Pozdrawiam

Joanna Roga