Pasta do zębów bez fluoru

Pasta do zębów.

Produkt którego używasz codziennie i to co najmniej 2 razy: rano i wieczorem.
Masz swoje ulubione firmy, rodzaje, smaki. Jedni lubią wybielające, łudząc się, że będą mieli zęby śnieżnobiałe jak na zdjęciu reklamowym. Inni szukają mocno miętowych.

Jest też coraz potężniejsza grupa ludzi poszukujących pasty do zębów bez fluoru, parabenów, czy innych dodatków chemicznych.

Skąd się wzięło to przekonanie, że warto poszukiwać pasty bez tych składników?

Fluor – słowo które słychać w każdej reklamie. W szkołach prowadzona jest akcja fluoryzacji dziecięcych zębów. Zewsząd dobiegają do nas słowa obiecujące śnieżnobiały uśmiech, zdrowe i mocne zęby nie znające nigdy próchnicy. Słowem szczęście bez granic. Co jednak sprawia, że część ludzi nie wierzy tym zapewnieniom?

Dociekliwość.
Kiedy zaczniemy szukać informacji na temat tego popularnego składnika, co i rusz natrafiamy na informacje, które co najmniej niepokoją. Otóż fluor to pierwiastek rozpowszechniony w przyrodzie, występujący w całej skorupie ziemskiej. Fluor w naturalny sposób występuje w pożywieniu, np.: w żytnim pieczywie, czarnej herbacie, płatkach kukurydzianych, wędlinach oraz jogurtach truskawkowych. Fluor pomaga zapobiegać próchnicy. Wspomaga twardnienie szkliwa na zębach przed ich wyrżnięciem, gdyż gromadzi się w rosnących kościach i rozwijających się zębach – to informacja najczęściej powtarzana przez firmy produkujące pastę do zębów. To jednak tylko część prawdy.

Tak naprawdę problem z fluorem polega na tym, że nasze organizmy nie radzą sobie z jego nadmiarem. W małym stopniu jest on usuwany przez gruczoły potowe czy łojowe. Reszta niestety zostaje w organizmie kumulując się w skórze oraz odkładając w układzie kostnym. Nie problem? Otóż wielki problem, gdyż fluor wypiera wapń czyli jego obecność może prowadzić np. do osteoporozy, skurczów mięśni czy zaburzeń rytmu serca. Blokuje również przyswajanie magnezu – niezwykle ważnego dla naszego układu nerwowego. Niedobór magnezu przejawia się częstymi skurczami mięśni, nerwowością, stanem przewlekłego zmęczenia, trudnościami z koncentracją.

Fluor tak samo jak i jony fluorkowe są toksyczne. Działają drażniąco np. na układ oddechowy. Ich nadmiar może prowadzić do zaburzenia procesów enzymatycznych w tkankach, a w konsekwencji do uszkodzeń kości oraz nieprawidłowej pracy tarczycy i trzustki.

Myślicie, że to już wszystko?

W zasadzie te najgorsze objawy już zostały wymienione.

Reszta to problem w zasadzie bardziej kosmetyczny. Dosłownie. To trądzik fluorowy (acne fluorica). Dotykający zwłaszcza osób, które w szczególny sposób narażone są na stykanie się z tym pierwiastkiem. Zmiany na skórze w wyglądzie przypominają zwykły trądzik, tyle, że bardziej zaogniony i trudny w leczeniu. Przyczyną jest działanie fluoru na gruczoły skóry. Jeśli skóra wokół ust, nosa, na brodzie i na czole „ozdobiona” jest przez skupiska objawów trądzikowych, a po umyciu zębów objawy się zaostrzają, to można domniemywać, że przyczyna leży w składzie pasty do zębów. Po kilku godzinach od kontaktu z pastą objawy łagodnieją, a skóra wraca do wcześniejszego stanu.

Nadmiar fluoru prowadzi również do próchnicy, czyli stanu przed którym tak bardzo chcemy się uchronić. Prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście nazwy – Fluoroza. Jest to choroba wywoływana przez codzienne dostarczanie do organizmu nadmiaru fluoru. Pierwsze jej objawy to powstawanie białych plam na zębach. W miarę dostarczania kolejnych porcji fluoru, plamy te ciemnieją i przybierają kolor żółtobrunatny, a szkliwo staje się kruche i może odpadać. Kości z których również fluor wypiera wapń, stają się kruche i podatne na złamania.

Problem ten jest szczególnie widoczny w USA, gdzie według szacunkowych danych na fluorozę cierpi ponad 30% dzieci.
Czy fakt ciągłego lansowania zdrowotnych właściwości fluoru oznacza, że środowiska medyczne nie widzą nic złego w stosowaniu fluorowanej pasty do zębów?

W Polsce zabieg fluoryzacji jest wciąż stosowany, gdy tymczasem Związek Amerykańskich Lekarzy i Chirurgów już w 1958 roku potępił to działanie. Najwcześniej bo w 1961r został zakazany w Szwecji. Następnie w 1964 r. w Danii, a w Niemczech – w 1971 r. Większość krajów Europy zachodniej zaczęła odchodzić od fluoryzacji już w latach sześćdziesiątych czy też siedemdziesiątych, kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia dowodzące, że fluor nie tylko nie chroni przed próchnicą, ale co więcej – niszczy szkliwo i zatruwa organizm. W Wielkiej Brytanii przeprowadzano ten zabieg aż do lat dziewięćdziesiątych – do czasu gwałtownego wzrostu liczby zachorowań na fluorozę. W efekcie masowych zatruć nastąpiła fala procesów przeciwko koncernom farmaceutycznym.
W „British Dental Journal” opublikowano wyniki badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii na grupie 1000 dzieci. Przez 4 lata badano wpływ używania pasty z fluorem oraz bez tego składnika na występowanie próchnicy. Okazało się, że nie stwierdzono żadnych istotnych różnic pomiędzy obydwiema grupami.

Obecnie słychać coraz więcej głosów naukowców i lekarzy przeciwnych stosowaniu fluoru. Głos w tej sprawie zaczynają zabierać największe autorytety medyczne, jak np.: doktor Arvid Carlsson, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 2000 roku. Podkreśla on wątpliwe korzyści z stosowania fluoru, w odniesieniu do możliwych negatywnych skutków przedawkowania. Medycyny zna przypadki śmierci wskutek przedawkowania preparatu lub jego nieumiejętnego stosowania.

Na dodatek, okazuje się, że hamowanie próchnicy gdy już wykształcone są zęby stałe jest fizjologicznie niemożliwe. To może lepiej stosować pasty z fluorem u dzieci? Otóż negatywne skutki przewyższają pozytywy: rosnąca częstotliwość występowania tzw. osteoporozy przedszkolnej jest konsekwencją wyparcie wapnia z kości i zastąpienie go fluorem. Małe dzieci potrafią połknąć nawet 60% użytej pasty, a ponieważ otrzymują fluor jeszcze z kilku innych źródeł (pożywienie, fluorowana woda, itp.) niebezpiecznie zbliżają się do granic dawki uznawanej za bezpieczną dla ich wieku.

Fluor nie jest z pewnością obojętny dla zdrowia. Wiele naszych problemów zdrowotnych ma swój początek i przyczynę w niewinnie wyglądającej tubce pasty do zębów. Pamiętając o tym powinniśmy poszukać innych możliwości dbania o zęby nasze i naszych najbliższych. Bez narażania organizmu na możliwe skutki uboczne. Obecnie możemy znaleźć pasty do zębów bez fluoru i innych szkodliwych składników. Dzięki nim będziemy mogli nadal dbać o swój uśmiech i zdrowie. A o to przecież nam przede wszystkim chodzi.

Ps.: Autor tego artykułu nie jest chemikiem, naukowcem ani lekarzem. Przytoczone informacje pochodzą z różnych, ogólnodostępnych źródeł i mają na celu przekazanie wiedzy. Są wynikiem poszukiwania przyczyn własnych problemów zdrowotnych i próbą znalezienia odpowiedzi na fundamentalne pytanie: Jak zdrowo żyć w dzisiejszym świecie? W żaden sposób nie dyskredytuje żadnej z firm produkujących pasty do zębów. Przedstawia tylko własne poszukiwania i wybory. Reszta należy do Ciebie czytelniku.